Niebo – naszym właściwym domem 

W Dniu Wszystkich Świętych – tych beatyfikowanych i kanonizowanych oraz tych znanych tylko Bogu – nasze myśli kierujemy ku sprawom ostatecznym. Modląc się za zmarłych bliskich naszemu sercu, żywimy nadzieję, że znajdują się w gronie zbawionych. Pismo Św. często wspomina o niebie – jako miejscu i stanie nadprzyrodzonego szczęścia, pokoju, wolnego od jakiegokolwiek cierpienia. Św. Jan w Apokalipsie napisał: „I otrze Bóg wszelką łzę z oczu ich, a śmierci już nie będzie ani smutku, ani wołania, ani bólu już nie będzie, bo dawne rzeczy przeminęły” (Ap 21, 4). Chrystus Pan nazywał niebo domem Ojca. W nauczaniu pobudzał słuchaczy do nieustannego wysiłku dla zdobycia królestwa niebieskiego. W Kazaniu na Górze wymienił 8 błogosławieństw, które wiodą do życia wiecznego (Mt 5, 1-12), podał warunki osiągnięcia nieba. W mowie pożegnalnej – podczas Ostatniej Wieczerzy – powiedział do apostołów: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele… Idę przecież przygotować wam miejsce” (J 14, 2).

 

Nieskończenie wspaniałomyślny Bóg na wieki uszczęśliwi zbawionych, podzieli się z nimi bogactwem swej chwały i szczęścia. „Będą upojeni obfitością domu twego i strumieniem rozkoszy twojej napoisz ich” (Ps 35, 9). Źródłem wiecznego szczęścia zbawionych będzie sam Bóg – Dobro najwyższe i Prawda nieskończona. Nikt nie może pojąć umysłem ani nie potrafi sobie wyobrazić, czym jest niebo. Trzeba tu powtórzyć słowa św. Pawła: „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2, 9). Bóg pragnie, by wszyscy ludzie byli zbawieni „To bowiem jest dobre i miłe Zbawicielowi naszemu Bogu, który chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni…” (1 Tm 2, 3-4). Obdarzył jednak ludzi wolną wolą i bez naszego udziału nie może nas zbawić, dlatego nie wszyscy ludzie osiągają niebo. Istnienie piekła jest dogmatem wiary. Tę prawdę zawarł Bóg w Objawieniu biblijnym. Chrystus Pan jednoznacznie powiedział: „Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom (…) I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego” (Mt 26, 34, 46). Świadomość istnienia piekła i możliwość potępienia skłania wielu ludzi do dobrego życia. Jednak bojaźń przed piekłem nie może być wyłączną pobudką do czynienia dobra, powinno ono rodzić się z miłości do Boga – przez nadzieję w Jego miłosierdzie. I to jest początkiem mądrości człowieka. Dla nas kwestia wybranych do zbawienia pozostanie wielką tajemnicą. „Zna Pan tych, którzy są Jego” (2 Tm 2, 19). Gdy pewnego razu zapytano Chrystusa: „Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni, On, pomijając milczeniem pytanie, powiedział: Usiłujecie wejść przez ciasną bramę…” (Łk 13, 23-24). Jezus nie odpowiedział na zadane Mu pytanie, ale kazał starać się o zbawienie. Słowa: „Usiłujecie wejść przez wąską bramę” – normują nasze życie według Bożych praw. Niewiadomość zbawienia łączy się z niepokojem, bo potępienie jest możliwe, ale i z nadzieją, gdyż nieskończone jest miłosierdzie Boże. Pismo Św. zawiera wiele wspaniałych tekstów o tym przymiocie Boga. Opiewali je już starotestamentowi prorocy. Ezechiel wieścił: „Nie chcę śmierci bezbożnego, ale żeby się nawrócił bezbożny od drogi swojej, a żył” (Ez 33, 11). Zaś Izajasz prorokował: „Chociażby były grzechy wasze jak szkarłat, jak śnieg wybieleją…” (Iz 1, 18). Nowy Testament przytacza nam szereg przypowieści (Zaginiona owca, Zgubiona drachma, Syn marnotrawny), prawdziwych pereł miłosierdzia Bożego. Św. Łukasz zakończył przypowieść „Zaginiona owca” słowami: „… większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy pokuty nie potrzebują” (Łk 15, 7). Druga – „Zgubiona drachma” jest takim samym symbolem i ma taki sam cel, co przypowieść poprzednia. Przekazuje stanowisko Boga względem grzesznika, który przez pokutę powraca do Niego. Jezus wypowiedział w niej słowa: „… radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca” (Łk 15, 10). Jak ojciec z ewangelicznej przypowieści oczekiwał marnotrawnego syna, tak Bóg nieraz długo czeka na skruszonego grzesznika, by upadł na kolana i wyznał: „Ojcze, zgrzeszyłem… względem ciebie” (Łk 15, 21). Z radością czytamy wszystkie teksty Pisma Św. o Bożym miłosierdziu, również ten o jawnogrzesznicy, której Chrystus nie potępił, ale rzekł do niej: „Idź, a nie grzesz więcej” (J 8, 11). Jezus w stosunku do grzeszników jest niepojęcie miłosierny, w człowieku potępia zło, ale nad grzesznikiem pochyla się z miłością. Czyni wszystko, by wyleczyć go ze złych nałogów. Przyszedł na ziemię – nie po to, by wzywać sprawiedliwych, ale grzeszników (Mt 9, 13). Za nas umarł na krzyżu. Wystarczy, gdy skruszony grzesznik szczerze wyzna grzechy w sakramencie pokuty i żałuje za nie, a otrzyma zapewnienie, że Bóg wybaczył mu winy. Zdarza się, że człowiek nie może przystąpić do spowiedzi. Wówczas jedynym ratunkiem jest żal doskonały. Jezus powiedział o jego wielkiej skuteczności. „Odpuszczają się liczne jej grzechy, bo wielce umiłowała” (Łk 7, 47). Żal doskonały ma tak wielką siłę, że gładzi wszelkie grzechy. Dla tych, którzy znajdują się w niebezpieczeństwie śmierci, żal doskonały jest jedynym, ostatnim środkiem ratunku i osiągnięcia zbawienia. Od tej ostatniej chwili w życiu człowieka – w sposób nieodwołalny – zależy cała wieczność. Kościół uczy, że dobra śmierć jest szczególną łaską i wielkim darem Bożym. Na soborze trydenckim śmierć w stanie łaski nazwano „wielkim darem końcowego wytrwania”. Tego daru nikt nie może sobie u Boga wysłużyć. Z dobroci i miłosierdzia Bożego można ten dar w niezawodny sposób wybłagać, również za przyczyną Matki Bożej i patronów dobrej śmierci – św. Michała archanioła, św. Józefa, św. Jana Chrzciciela, św. Barbary oraz swych patronów. W życiu człowieka są dwie ważne chwile: dziś i moment śmierci. Dziś, abyśmy – przez łaskę i miłość – upodobnili się do Chrystusa, i chwila śmierci, byśmy próg wieczności przekraczali, trwając w stanie łaski. Wówczas ten moment „przejścia na drugą stronę” stanie się raczej ofiarą, jaką człowiek może złożyć Bogu na Jego chwałę. Dobra śmierć, w stanie łaski uświęcającej, pozwala mieć nadzieję na życie wieczne.

Znakiem dobrej śmierci jest krzyż, dlatego umierającym podaje się do ucałowania krucyfiks – znak, na którym Chrystus przezwyciężył śmierć. Jezus konając na krzyżu, ostatnią myśl skierował do Ojca, modląc się: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23, 46). Ten przykład z życia Zbawiciela uczy, jak w ostatniej chwili – z ufnością i miłością – rzucić się w ramiona Ojca.

Anna Gębka